|
Blog > Komentarze do wpisu
Jestem kobietą z reklamyNie jestem Feminą Ludens. Moja ludyczność nie pasuje do koncepcji Huizingi. Według niego w trakcie zabawy wkraczamy do świata na opak, w którym zawieszone są prawa i normy, gdzie trwa karnawał, więc obżeramy się ponad miarę i tarzamy w rozpuście, co ma nas rzekomo oczyścić. Nie wierzę w takie katharsis. Nie obżeramy się dla oczyszczenia, tylko z łakomstwa. Nikt nie "wyładowuje agresji", by się jej pozbyć, ale by ją wyzwalać i celebrować.
niedziela, 13 marca 2011, tetelo
TrackBack
Komentarze
2011/03/14 10:59:00
Reklama może i głupia oraz wyraźnie skierowana, ale poza tym - genialna w swej prostocie. Patrząc na wasze reakcje jestem niemal pewny, że temat podchwyciły amerykańskie media. A nie ma nic lepszego niż darmowa reklama, szczególnie gdy człowiek po zapoznaniu się z artykułem będzie chciał sprawdzić o co to całe zamieszanie.
Gość: JMD, mail1.polityka.com.pl
2011/03/16 14:31:59
Przeczytałem. Mam nadzieję, że zrozumiałem. Dziekuję Ci za ten tekst, Autorko.
2011/03/17 09:48:31
@zuomot
Rzeczywiście aktorzy i gracze mają dwie cechy wspólne. Po pierwsze: grają, po drugie: ze szczególnym upodobaniem wcielają się w łajdaków. Gra złymi jako tzw. trudne wyzwanie aktorskie? Teoretycznie - ciekawy eksperyment psychologiczny, w praktyce zazwyczaj - bezmyślne (bo to zdaje się jest warunek dobrej zabawy) uleganie atawizmom. No ale co ja mogę o tym wiedzieć; nigdy nie chciałam być aktorką, a moje emploi w szkolnym teatrzyku ograniczało się do roli królewien. Nuda. ta gra jest właśnie dla was, młoda, głupia, amerykańska gównażerio E tam, wcale nie tylko "młoda" i "amerykańska". @Virgo Nie śledzę amerykańskich mediów zbyt dokładnie, ale podobno zrobiły ostatnio reklamę tej grze na B., co to ponoć pochodzi z Polski, niestety. No ale spokojnie, międzynarodówka mediów growych zdążyła już zawalczyć w obronie wolności tfurczej. Niepokojące, że argument o "darmowej reklamie" zaczyna być używany jako knebel. @JMD A figlarna Redakcja jak zwykle sobie ze mnie dworuje. 2011/03/17 11:51:38
Wybacz, jeśli moją wypowiedź potraktowałaś jako nakładanie knebla. Temat wart poruszenia i głosów krytycznych, w innym wypadku reklamy (nie tylko gier) będą coraz bardziej sięgały dna nie po to, by zachęcić do zakupu, ale by wywołać skandal.
W dobie internetu, gdy każda zdjęta z ramówki reklama może zostać przez "przypadkową osobę trzecią" wrzucona w sieć jest to coraz bardziej prawdopodobne. Dla reklamodawcy - raj. Nie dość, że ludzie szukają tej reklamy, to jeszcze nie musi płacić nikomu za jej rozpowszechnianie. Zapewne straci klientów zniesmaczonych poziomem, ale czy będzie ich na tyle dużo, by się to nie kalkulowało? 2011/03/17 16:13:32
Virgo, chcesz powiedzieć, że reklama DS2 została "zdjęta z ramówki"? Nie bardzo mnie to obchodzi, ale gdyby nawet, to przecież musiał być zamierzony element strategii marketingowej, której adresatem nie są mamy i babcie ani media, tylko odbiorcy tej gry. Przecież branża gier w taki czy inny sposób wykorzystuje media w swoich kampaniach, bo zna rynek i wie, co chwyci.
Dla mnie niewątpliwa pogoń mediów za tanią sensacją jest przede wszystkim sprawą sumienia osób, które w tej branży pracują. Moja rzecz to się bronić i nie dać im się przeprogramować. Istota problemu leży w tym, że odwoływanie się do niskich instynktów jest tak skuteczne: masy czytają brukowce, siedzą na pełnych jadu portalach, zainteresują się grą tylko dlatego, że bardziej wulgarna, budząca wstręt, okrutna niż inne. To jakaś chora tabloidyzacja. Knebel rozumiem jako niebezpieczny mechanizm autocenzury; skoro szambo, o którym się mówi, sprzeda się lepiej, to może lepiej powiedzmy, że to staw z łabędziami, wtedy nikt go nie kupi. 2011/03/18 11:22:34
Jak zapewne się domyślasz, ja też czuję się jak "mamuśki" z reklamy - przynajmniej bliżej mi do nich, niż do graczy w DS. Ostatnio w ogóle zauważyłem, że coraz mniej dzieli mnie od uprawianego przez niektórych niegrających polityków czy dziennikarzy ostrego krytykowania większości gier, za promowanie gówniarstwa. Tzn. czegoś co ja uważam za gówniarstwo. Bo tak jak piszesz - gdzieś jest nasza linia oporu, a kultura bez takich osobistych tabu nie istnieje.
Stąd moje utopijne trochę poszukiwanie autorytetów, kogoś, kto tabu umieszczałby podobnie jak ja, ale na grach i dorobku kultury znał się lepiej. Wśród osób piszących znalazłem ich równie niewiele jak wśród twórców. Na jednych się zawiodłem - np. wyskoki (choć tylko przejściowe) Zygmunta Miłoszewskiego dla Polygamii, na innych się nie zawiodłem (np. na Tobie). Ale tak to już jest, że w dzisiejszym świecie gówniarstwo jest w cenie i jest skuteczne. Nie pisze tego bo mam przed tym jakiś starch - sam zacząłem w pewnych sytuacjach świadomie stosować zachowanie egoistycznego, chciwego gnoja i (surpirse, surprise) - to działa! Nie mogę spokojnie, rzeczowo załatwić skierowania u dentysty, czy dokumentu w urzędzie? Włączam tryb gnojka i po chwili dogaduję się znakomicie, jak gnojek z gnojkiem - i sprawa załatwiona. Naturalnie, że potem czuję się fatalnie, staram się to ukrywać. Ale "When in Rome...", jak pozwiedzał Gabriel zakładając maskę. Za nic jednak nie uznam tej maski za coś wartościowego. I dlatego cenię ludzi, którzy przypominają mi, że ta maska to szambo, żeby nie ulegać pokusie jej zakładania, choćby za koszt niezałatwionej sprawy. Chciałbym aby takie osoby można było spotkać częściej w obrębie nowej dziedziny mediów jaką są gry, marzyło mi się to od lat 80, wydawało mi się naiwnie, że gry "będą mądrzejsze", że nie powielą "błędów". Ale teraz widzę, że źle trafiłem. Gry o największej sile przebicia zapraszają do założenia takiej maski. Okazuje się, że całkiem ambitny pisarz czy dziennikarz po zetknięciu z grami zadziwiająco łatwo staje się gnojkiem, promuje bycie gnojkiem, uważa to za coś fajnego. I jak tu nie zgodzić się z tymi nieznającymi się na sprawie "oszołomami", którzy mówią, że gry ogłupiają? Uważam, że nawet jeśli ktoś wybitnie piszący i myślący, dla rozrywki lubi upijać się na umór, to po pierwsze niech zdaje sobie sprawę, że to co robi jest ohydne, a po drugie, niech chce to zmienić w ciszy, a nie pisze chwalebne recenzje nowego gatunku wina za 3 złote. Bo inaczej przestaje być dla mnie jakimkolwiek autorytetem, staje na równi z tablioidem, z którego w tekstach, jak to często bywa w ambitniejszych mediach, zapewne się naśmiewał. A z drugiej strony - może gry to dobry papierek wskaźnikowy. Kto je rozumie, a się przy nich się nie zgnoił, ten jest naprawdę kimś, kogo chciałbym posłuchać.
Gość: JMD, adno38.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/19 11:24:20
tetelo - Kapłanko ognia zdrowego rozsądku i dobrego smaku - jak babcię kocham, że nie!
2011/03/31 20:11:04
Jeszcze wczoraj się zastanawiałam, czym by tu mikinsa udobruchać po tym, jak Go trochę zbyt obcesowo potraktowałam. No i proszę, odczytał moje myśli.
Już nic nie muszę pisać. Z kim zechcę, porozumiem się telepatycznie. 2011/04/01 09:40:24
Witam serdecznie :)
Od razu uprzedzam, że nie jest to spam. jestem jednym z redaktorów portalu internetowego Sztukater.pl gdzie młodzi ludzie piszą artykuły dotyczące szeroko pojętej sztuki. Mamy recenzentów książek, a także filmów. Dysponujemy szeroką bazą zapowiedzi, których powstydziłyby się nawet największe z portali filmowych. Rozwijamy także działy publicystyki i opowiadań. Jak odwiedzisz naszą stronę zauważysz, że jest tam też kategoria dotycząca gier. Niestety, nie mamy ludzi do tego więc za specjalnie się nie rozwija. Z tego też powodu mam przyjemność zaprosić Cię do współpracy i jeżeli byłabyś chętna, aby pisać dla tego działu- nie tylko recenzje gier, ale także wszelakich newsów dotyczących tej formy rozrywki to byłabym bardzo wdzięczna za informację na maila info@sztukater.pl. Jeżeli wyrazisz chęć to prześlij nam także swoje teksty. Współpraca ta nie jest na wyłączność dlatego też możesz nam przesyłać to co już masz na swoim blogu, a to co prześlesz nam możesz też opublikować u siebie. Twój tekst podpiszemy Twoim pseudonimem, dołączysz także do działu Redakcja, a jeżeli wyrazisz chęć to w dziale Linki pojawi się odnośnik do Twojego bloga, jeżeli i u Ciebie pojawi się link do nas. Pozdrawiam, Agniecha 2011/04/01 20:16:51
@Agniecha
Dzięki za zaproszenie. Może kiedyś się odezwę. Tymczasem pozdrawiam i życzę powodzenia. A swoją drogą, żeby mnie kiedyś ktoś zaprosił do portalu ludzi starych, którzy nie potrzebują się wybić, nie walczą o klikalność i są gotowi pisać swoje nawet do przysłowiowej ściany... |
![]() |
Ale daje też pole do argumentacji przeciwnej - chodzi mi o sam pomysł grania złymi. A dlaczego nie? Czy aktor, który w filmie musi się wcielić w rolę hitlera, nerona albo jokera, powinien odrzucić rolę, bo to przekracza jego linie oporu? Właśnie w taki erpegowy sposób można przecież patrzeć na te zadania: to nie jest naprawdę, ja tylko odgrywam rolę, nikogo w ten sposób nie krzywdząc.
A co do samej reklamy z mamusiami - nie cierpię jej, bo właśnie odczytuję to jako jasny przekaz producentów gier: my wiemy, że musimy dać rating "M for Mature", ale ta gra jest właśnie dla was, młoda, głupia, amerykańska gównażerio.