Gry na opak. Wirtualna turystyka.
Blog > Komentarze do wpisu

Sarabanda

 

O Sarabandzie miałam napisać zeszłego lata, gdy wróciła do mnie znienacka i znowu nie mogłam się od niej uwolnić, zupełnie jak kiedyś. Zajrzałam wtedy na stronę Jona, by sprawdzić, co tam u niego słychać. Okazało się, że dołączył do "walczących".

Od paru tygodni Bouree, Gigue, Pavana i cała reszta chodzą za mną krok w krok, dosłownie grają mi w uszach, więc słucham namiętnie, jakby to mogło pomóc, coś zmienić. Zbierałam się do jakiejś notki, by inni też wspierali Go słuchaniem, ale słów zbrakło. Tym bardziej nie znajdę ich dzisiaj. Żal.

Śpieszmy się pisać notki? Wątpię w sens pisania ku innym. Nie da się przekazać przybyszom z obcych galaktyk (a coraz ich więcej wokół), co ważne, dobre i piękne. Doświadczenie internetu mocno ostudziło moją wiarę w możliwość znalezienia wspólnego języka. Może warto jeszcze mówić od siebie.

Dumna jestem, że należę do pokolenia, któremu nie trzeba tłumaczyć, kim był Jon Lord.

Dzięki za Sarabandę, jedną z najulubieńszych. Dobrze jej słuchać z własnej starej płyty, a nie jakiegoś Youtube.

wtorek, 17 lipca 2012, tetelo
Tagi: Jon Lord

Polecane wpisy

  • Kontrmarsz

    Chopin w Arabii (na motywach pieśni Nie ma czego trzeba z op.74) Maria Pomianowska i przyjaciele

  • O wszystkim

    Tout est fragile, important, fugitif tout est éternel Tout est futile, important, fugitif tout est éternel LO'JO, Tout est fragile, Cinéma el Mundo

  • Soley - polej

    Lato byłoby piękną porą roku, gdyby nie ta okoliczność, że ludzie wówczas otwierają okna, a terroryści nawet wystawiają głośniki na zewnątrz i bombardują dźwięk

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: