Gry na opak. Wirtualna turystyka.
Blog > Komentarze do wpisu

Zła ścieżka

2018 przejdzie do historii jako rok, w którym gry z filmami spotkały się wreszcie w pół drogi. Zapewne najnowsza odsłona serii Black Mirror* nie daje tyle możliwości ingerencji w fabułę co chociażby wydana niedawno gra FMV pt. The Shapeshifting Detective, ale chyba oficjalnie można już uznać, że "filmogra" (film interaktywny) to gatunek występujący na obszarze dwóch mediów. 

 

Bandersnatch okazuje się tym bardziej zabawny i przewrotny, im więcej ścieżek scenariusza odkrywamy, ale w tle przewija się całkiem poważne, a dla mnie najistotniejsze pytanie: czy warto? Co dobrego może wyniknąć z inspirowania się medium tak niedojrzałym emocjonalnie jak gry wideo? Czy na nowej platformie uda się wykorzystać interaktywność do tworzenia projektów sensownych i wartościowych? Bo jeśli celem będzie dostarczenie rozrywki dla tej samej publiczności, to znowu skończy się na  wyborach typu "pochować ciało czy poćwiartować". A to by bardzo zła ścieżka była.

 

 

*wyjątkowo chodzi o serial Netflixa, a nie cykl gier przygodowych

sobota, 29 grudnia 2018, tetelo

Polecane wpisy

  • Mashinky

    Jan Zeleny's Mashinky to nie tylko podziwianie krajobrazu, ale przede wszystkim ekonomia i zarządzanie oraz łamigłówki związane z konstruowaniem torów i funkcjo

  • Egipt: eksploracja i edukacja

    Temat poruszałam wielokrotnie, choćby w notce o porzuconym projekcie kanału Discovery, a co jakiś czas tu i ówdzie wzdychałam : Ach, gdybyż jakaś gra przeniosł

  • Byłam stadem piżmowołów

     Los tak chciał. Mogłam być osłem albo paprocią, ale los zdecydował, że na początku będę piżmowołem. Dobrze wybrał, ponieważ dzięki temu poznałam nowe s

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2018/12/30 16:57:00
I jak zwykle bardzo nie podoba mi się to, że dostęp do takich rzeczy jest tylko on-line. Bo istnieje ryzyko, że kiedyś znikną z internetu, bezpowrotnie. Z drugiej strony oczywiście bardzo chciałbym, żeby interaktywne filmy/seriale w interaktywnej telewizji zrobiły większą karierę niż w świecie gier. Może tym razem się uda.
-
2018/12/31 09:58:22
Nie wierzę, czyżbyś chciał to mieć na fizycznym nośniku, może jeszcze w pudełku, z jakimiś bonusami dla kolekcjonerów? Dla mnie to raczej jednorazówka, wystarczy, że jest gdzieś w jakiejś chmurze. Natomiast unikam streamingu i klientów Steama czy Galaxy, bo nie życzę sobie, by ktoś mnie śledził, dlatego gdy mogę, wybieram wersję off line.
-
2018/12/31 13:51:46
Nie, nie chcę pudełka. Jeszcze bardziej nie chcę głupawych gadżetów dla kolekcjonerów. Po prostu mam coś z archiwisty, Wayback Machine to moim zdaniem genialny wynalazek, Jason Scott jest moim idolem... I czuję się niekomfortowo, gdy nie mogę czegoś nagrać (jak ze zwykłej telewizji/radia) lub ściągnąć (jak np. z GOGa). Tym bardziej, że było już co najmniej kilka przypadków - interaktywnych filmów, które nie są już nigdzie dostępne (np. interaktywny Bow Street Runner). To też były jednorazówki, ale wkurza mnie, że takie rzeczy "znikają". Nie chciałbym, żeby kiedyś trafiły na listę "lost (interactive) films", np. na wikipedii: en.wikipedia.org/wiki/Lost_film

Z samym "śledzeniem" mógłbym się pogodzić. Niech sobie Netflix i Steam mnie szpiegują. Pod warunkiem, że pozwolą mi w pełni korzystać z rzeczy, za które płacę.
-
2019/01/01 12:04:17
No tak, mogłam się domyślić, że masz żyłkę chomika jak Jason Scott.
Muszę przyznać, że przeraża mnie wizja gigantycznego archiwum, gdzie znajdzie swe miejsce cały badziew, filmowy czy inny, wyprodukowany przez ludzkość, włącznie z produkcjami kategorii B, C aż do Ż. Wolałabym to najpierw trochę przetrzebić.
Z drugiej strony jeszcze bardziej przeraża mnie całkiem realna perspektywa, że jakiś władca czy inny minister sam zajmie się selekcją, i znowu się zacznie palenie książek, indeksy, prohibity itp. To już lepiej na wszelki wypadek poróbmy backupy.
Nie martw się, Elumie. Steam i Netflix będą żyć wiecznie, a chmury pozostaną nieskończone i bezpieczne. Do pierwszego cyber ataku ;-)